Proste urządzenia wolnej energii


Nie ma nic magicznego w pojęciu wolnej energii. Przez “wolną energię” rozumiem coś, co oddaje nam energię, nie wymagając w zamian kupowania paliwa.

Urządzenia darmowej energii istnieją już od bardzo dawna. Stałem obok młyna wodnego i jego moc jest przerażająca, ponieważ może cię zmiażdżyć w kilka chwil, a nawet nie zauważy. Ten młyn znajduje się nad cicho płynącą rzeką i może działać o każdej porze dnia i nocy, nie płacąc nic za zużytą energię. Przede wszystkim zbudowanie młyna będzie sporo kosztowało, ale potem produkuje dużą moc z roku na rok. Większość urządzeń wykorzystujących darmową energię jest właśnie taka, ponieważ ich budowa kosztuje przede wszystkim, ale potem działają za darmo.

Ta prezentacja jest głównie dla osób, które nigdy nie spotkały się z darmową energią i nic o niej nie wiedzą. Tak więc każdy rozdział dotyczy tylko jednego urządzenia i próbuje to jasno wyjaśnić.



Rozdział 5: Generator Denisa Sabourina


Denis Sabourin zbudował generator, który napędza sam siebie w nieskończoność, ładując przy tym telefon komórkowy w ciągu nocy. Konstrukcja jest bardzo prosta. Sercem generatora jest mały silnik z przyklejonym żółtym, plastikowym pływakiem z sieci na ryby, do którego z kolei doklejone są cztery magnesy:



Oczywiście rotor można zbudować z dowolnego lekkiego materiału. Magnesami są neodymy klasy N52 o średnicy 20 mm i grubości 5mm. Silnik jest zasilany baterią litowo jonową 3,7V a wokół rotora jest osiem cewek. Cewki połączone są w cztery pary, zasilające układ.




Każda cewka jest nawinięta z dwóch emaliowanych, miedzianych drutów o średnicy 0.19 mm. Każdy zwój waży 50g i oba są nawijane równocześnie. Takie rozwiązanie pozwala na podłączenie cewki jak dwuwłóknowej, jeżeli ktoś tak chce. Rdzeń każdej cewki wykonany jest z plastiku i ma 8 mm średnicy oraz 6 mm otwór w centrum. Całe uzwojenie ma średnicę 30 mm i 33 mm przestrzeni pomiędzy końcami. Każda nawinięta cewka ma ochronną warstwę taśmy elektroizolacyjnej. Całość wygląda tak:




Bateria 1 napędza silnik, który obraca rotorem. Potężne magnesy rotora, mijając blisko zestaw ośmiu cewek, wzbudzają w nich prąd przemienny, który następnie przechwytywany jest przez mostek diodowy i służy do ładowania baterii telefonu komórkowego, za pośrednictwem 5-woltowego modułu USB. Powyższy diagram pokazuje jedynie 2 z 8 cewek.

System ten działa, ładując baterię nr 2, ale bateria 1 stopniowo się wyczerpuje, gdyż nie jest ładowana. Aby temu zaradzić, Denis posłużył się skrzynką rozdzielczą, która przełącza ładowanie na baterię 1 przez 10 sekund co każde dwie minuty:



Celem jest utrzymywanie baterii 1 w stanie naładowanym podczas działania obwodu. Bez przełącznika, bateria 1 byłaby podłączona cały czas do układu ładującego. Gdyby jednak podłączyć wtedy zupełnie rozładowany telefon, rozładowywana bateria 2 pobierałaby prąd z baterii 1. Aby temu zapobiec, można posłużyć się diodą, pozwalającą na przepływ prądu w stronę baterii 1, ale blokującą wypływ prądu w stronę baterii 2:



W takim ustawieniu bateria 2 pobiera większość prądu ładowania, podczas, gdy bateria 1 zachowuje dobry poziom naładowania, gdyż na diodzie istnieje niewielki spadek napięcia.

Jeżeli chcemy jeszcze bardziej ograniczyć prąd ładowania baterii 1, można do diody dołożyć opornik „R”:



Wartość opornika należy wyznaczyć doświadczalnie, testując własne fizyczne rozwiązanie. Przypuszczalnie jednak będzie to mała wartość, np. 47 omów. Jeżeli nie potrzeba oświetlenia, wówczas do ładowania można użyć wszystkich ośmiu cewek. Cewki połączone są w pary i Denis podłączył je w niezwykły sposób:



Nie jest to dwużyłowe połączenie, jakiego byśmy się spodziewali, jednak okazało się w praktyce bardzo efektywne. Jego wariacja, jaką bym preferował ze względu na zwiększoną elastyczność i być może zwiększenie napięcia wyjściowego, jest taka:



Tutaj każda z par cewek ma swój własny mostek prostowniczy i kondensator wygładzający i jako tak może służyć za małą wieczną baterię. Alternatywnie można można użyć podwajacza napięcia do prostowania prądu i niemal dwukrotnego zwiększenia napięcia:



Baterie użyte w prototypie były litowo jonowe, 3,7V / 1200mAh. Sprawowały się bardzo dobrze. Jednak ten rodzaj baterii nie jest najprostszy w użyciu i w razie złego użycia grozi pożarem. Jest też dosyć drogi:



Alternatywą mogą być ogniwa niklowo magnezowe (Ni-Mh), mające ten sam rozmiar, lecz jedynie 1,2V, należy więc użyć trzech z nich zamiast jednej baterii litowo jonowej. Jednak baterie niklowo magnezowe mają znacznie większą pojemność, do 2850 mAh i są stabilne, choć w pełni naładowane, nie powinny być przeładowywane więcej, niż 10% ich pojemności, gdyż w przeciwnym razie ich żywotność może zmaleć.

Jednakże, niektóre z małych baterii Ni-Mh nie mają deklarowanych parametrów, należy więc samemu zrobić test obciążeniowy każde baterii, jakiej chce się używać. Sam rekomenduję poniższe baterie, ze względu na ich wyjątkową wydajność podczas testów:



Sugeruję więc zamianę litowo jonowej baterii 3,7V trzema bateriami Digimax 2850, przy użyciu gniazda jak poniżej:





Taki zbiór baterii będzie się ładował nawet do 4V, będzie więc dobrym zastępnikiem baterii litowo jonowych, jako, że jedna z nich musi zasilać moduł USB, pośredniczący w ładowaniu telefonu. Klipsy łączące są bardo tanie:





Moduł USB jest mały i tani::





Napięcie wejściowe modułu może się wahać od 0,9V do 5V, więc 4V z baterii Ni-Mh powinny pasować.

Odpowiednie magnesy można kupić na eBay-u:




Cewki można z łatwością nawinąć ręcznie. Miedziany przewód jest dostępny w rolkach po 50 gramów. Można łatwo nawinąć cewkę z dwóch takich zwojów, umieszczonych obok siebie na wspólnym trzpieniu. Szpulki cewek można łatwo wykonać, jeżeli mamy wiertarkę i wycinarkę otworów





Ten zestaw tnący posiada zwykle wycinarkę o wewnętrznej średnicy 35 mm. Mały arkusz płyty pilśniowej średniej gęstości (ang. „MDF”) daje się łatwo wycinać, a każdy wycięty dysk ma w samym centrum okrągły otwór. Dwa takie dyski należy przykleić na tubę, dokładnie pod kątem prostym do jej osi, aby utworzyć szpulę żądanego rozmiaru. O ile to możliwe, zamiast płytki MDF lepiej jest użyć plastikowej. Na eBay często są dostępne plastikowe tubki o średnicy 8 mm i wewnętrznej 6 mm. Jednak można z łatwością wywiercić 6-mm otwór w drewnianym kołku, długim na, powiedzmy, 30 mm. Trzymając kołek w imadle, wywiercenie dziury nie powinno nastręczać problemów.

Szpulę można zacisnąć na standardowym, gwintowanym pręcie 6 mm przy pomocy dwóch podkładek i nakrętek, zwykłych lub motylkowych.




Następnie pręt można z jednej strony przymocować do prostej ręcznej korby, wystruganej z kawałka drewna. Całość utworzy obrotowy uchwyt do nawijania:




Wydrążone w bokach otwory będą się doskonale sprawować jako łożysko, jednak odcinek „A” powinien być najkrótszy, jak to możliwe, aby oszczędzać ruch nadgarstka. Dobrze wykonaną korbą można robić do 4 obrotów na sekundę. Deska o długości 600 mm stanowi dobrą podstawę dla naszego nawijacza:




Uchwyt do nawijania jest na bliższym końcu, a dwa motki drutu po 50 g są jeden przy drugim na pręcie lub kołku, na dalszym końcu. Im dłuższa deska, tym łatwiejsze jest nawijanie drutu, ze względu na mniejszy kąt pomiędzy wiązkami. Szpulki drutu mocowane są na kołkach wciśniętych otwory w bocznych ściankach. Kołki muszą być poziomo, aby szpulki się nie przesuwały.




W celu rozpoczęcia nawijania, wywiercamy bardzo mały otwór w lewej ściance szpulki, tuż nad nakrętką. Przewlekamy oba druty przez otwór i nawiń kilka pętli wokół gołych końców krótkiego, izolowanego przewodu, następnie połącz każdy przewód z miedzianym uzwojeniem przy pomocy lutownicy. Trwa to chwilę i nawet, jeżeli nigdy tego nie robiłeś, jest to łatwe do nauczenia i zrobienia. Następnie, przy użyciu kawałka taśmy przymocowujemy mocno cienkie przewody do ścianki szpuli cewki, a następnie okręcamy kilka razy resztę izolowanego przewodu wokół gwintowanego pręta, aby o nic nie zawadzały. Przycinamy taśmę, aby była w całości poza ścianką szpuli i nie przeszkadzała nawijanym drutom.

Cewkę nawija się poprzez złączenie obu drutów w lewej ręce i obracanie korby prawą ręką. Jeśli wolimy, możemy zacisnąć nawijarkę do stołu lub biurka, z którego korzystamy. Preferowanym sposobem nawijania jest obracanie uchwytem korby tak, aby drut wchodzący na cewkę robił to od spodu. Metoda ta nazywa się „przeciwną do ruchu wskazówek zegara”. Jeżeli wolimy przeciwny kierunek, wystarczy obracać korbą w przeciwnym kierunku, przez co drut wchodzi na cewkę od góry. Metoda „przeciw-zegarowa” jest uznawana za lepszą.

Zaczynając nawijanie, kierujemy druty blisko przedziurawionej flanki. Zapewnia to ciasne ułożenie nawijanego drutu. W miarę nawijania, powoli kierujemy drut w prawo, aż pokryta zostanie cała długość szpulki. Następnie zaczynamy nawijanie drugiej warstwy, z prawa na lewo, i tak cyklicznie, aż do pełnego nawinięcia cewki. Wtedy oba druty przymocowujemy taśmą do deski, aby nie latały luzem. Druty przecinamy, nawijamy kilka pętli na gołe końcówki krótkich, izolowanych przewodów i lutujemy. Całą cewkę zabezpieczamy taśmą elektroizolacyjną, tak, że żaden z drutów nie jest widoczny, a jedynie dwa początkowe, zlutowane styki.

Nie ma potrzeby oznaczania przewodów jako początkowego i końcowego. Początkowe końcówki przechodzą przez otwór w boku, a końcowe wystają spod taśmy. Miernik powinien powiedzieć, która jest od której. I tak należy to sprawdzić, aby mieć pewność, że połączenia elektryczne są w porządku i opór obu uzwojeń jest taki sam.

Nawijanie tych cewek nie jest wcale trudne, jednak zajmie kilka dni. Dla ludzi żyjących w UK najlepszym dostawcą jest Scientific Wire Company, wytwarzający przewody. W czerwcu 2017 sprzedawali 50-gramowe szpulki kabla SWG 36 (ich oznaczenie: SX0190-050) za £3.10, w tym podatek, na http://wires.co.uk/acatalog/SX_0190_0280.html. Jest to „lutowalną” emalię, która się wypala podczas lutowania, co jest ogromnie pożyteczne, szczególnie przy bardzo cienkim drucie. Alternatywnym dostawcą jest https://www.esr.co.uk/electronics/products/frame_cable.htm, który również oferuje 50-gramowe szpulki drutu SWG 36. Dużą zaletą tych małych szpulek jest brak potrzeby zliczania pętli podczas nawijania, co jest bardzo wygodne.

Silnikiem jest 5-woltowy silniczek od wiatraka, z łopatkami przyklejonymi do żółtego pływaka i umieszczonego dokładnie pośrodku ponad trzonem wiatraka. Maksymalny prąd dla silnika wynosi 360 mA, ale Denis przykłada do niego tylko 3,7V lub mniej, więc faktyczny prąd jest mniejszy. Spód wiatraka wygląda tak:




Ten konkretny wiatrak jest dostępny na eBay:




Denis zaprasza Cię do samodzielnego wykonania tego generatora.


Patrick Kelly
http://www.free-energy-info.com
http://www.free-energy-devices.com